-Hej mamo!
-Cześć córciu, dobrze Ci się spało?
-Tak mamo, a Tobie?
-Doskonale. Wiesz co, wczoraj jak już spałaś przyjechał po twoje rodzeństwo wujek by zabrać je na noc, więc dzisiaj musisz przyjąć wszystkie obowiązki swojego rodzeństwa.- powiedziała łagodnie matka.
- Nie mamo, ty chyba sobie żartujesz prawda? Proszę Cię!- wrzasnęłam.
- Uspokój się! A ja co? Musiałam harować jak wół kiedy ojciec wyjechał za granicę by zarobić chociaż kilka groszy, a ty jesteś nie wdzięczna i tyle!
Zastanawiałam się nad słowami matki. Miała rację, ale... wszystko ja robiłam. To prawda byłam najstarsza, lecz Ann była też dość duża, aby przejąć jakieś obowiązki, a nie tylko siedzieć na kanapie i oglądać ogłupiającą telewizję. On i mieli komputer cały dzień, a ja? Jedną godzinę, a w dodatku z przerwami... Nienawidziłam tych chwil kiedy mama, zostawiała mi robotę na karku.
***
W końcu. Skończyłam tą robotę. Dobrze, że nie muszę się już dzisiaj męczyć. Ta dzisiejsza rozmowa z mamą, wiele we mnie zmieniła. Zrozumiałam, że wszystko mogę stracić w jednej sekundzie. Och.. wolę już o tym nie myśleć. Zaraz północ. Chyba zakradnę się do komputera, bo chcę popisać z Julie... Ona sobie wyjechała na obóz do Zakopanego, a ja muszę tkwić w tym bezwartościowym miejscu. No cóż. Nakładam szlafrok i idę na dół. Chyba nikt mnie nie usłyszał. Wskakuje na krzesło i szybko odpalam komputer. Włączam fejsbuszka, a tam...wow! Sto osiem powiadomień! No tak jak ktoś nie wchodzi od tygodnia na internet... O super! Jest Julie na czacie.
- Cześć Julie , jesteś?
Czekam chwilę na odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz